Nie znam bardziej wyraźnej zarysowanej granicy pomiędzy uporczywą terapią a eutanazją. To rozróżnienie jest wyraźne, oczywiście z pewnością w indywidualnych przypadkach zawsze będą problemy i dylematy.
Edytowane przez korin dnia 05-12-2007 22:29
Witam.
Korin myślę, że to rozumiesz ale ja kończę dyskusję w tym wątku. No ile można? Każdy z nas ma swoje zdanie i ma prawo je mieć. Jak człowiek cierpi, to chyba nie ma sensu zastanawiać się co jest wyraźnie określone, a co nie i dociekać jak tu dopasować konkretny przypadek do formułki. Z tego też względu ja uważam, że najistotniejsza jest wola człowieka.
Pozdrawiam
Ps. I oczywiście życze wspaniałych prezentów od Mikołaja. Moim prezentem jest zakończenie dyskusji Myślę, że bardziej celowe są nasze rozważania w temacie o adopcji, może coś ciekawego wygenerujemy.
Edytowane przez morsik dnia 06-12-2007 12:25
Nowa książka Andrzeja Szczeklika pt. KORE - O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny, w rozdziale "komunikacja " na str. 261 napisał o mnie, lecz ze wszystkim się nie zgadzam i poprawie po skończeniu cytowania.
"...Niekiedy życie codzienne przynosi konkretną odpowiedź na dyskusje etyków i filozofów. Doświadczyliśmy tego ostatnio w indywidualnym przypadku próby eutanazji.
W 2007 roku po raz pierwszy w naszym kraju trafił do sądu wniosek o eutanazję. Napisał go J.Ś., trzydziestodwuletni mężczyzna, od czternastu lat sparaliżowany po wypadku od szyi w dół. Prosił o odłączenie od respiratora. W uzasadnieniu zaznaczył wyraźnie, iż chce żyć tylko dotąd, dopóki żyją jego rodzice. Było jasne, iż kiedy oni nie będą w stanie dłużej się nim zajmować, zostanie całkiem sam. Odpowiedzialne służby wykazały minimalne zainteresowania, zawiodły miejscowe ośrodki pomocy społecznej, pewnie też parafie i sąsiedzi. List chorego był wstrząsającym krzykiem rozpaczy. To nie był wniosek o śmierć, lecz wołanie człowieka cierpiącego, opuszczonego, zostawionego samemu sobie, bo przecież opiekowali sie nim mocno starsi, umęczeni rodzice." Takich głosów powinniśmy usłyszeć jeszcze setki tysięcy, od ludzi, którzy są zamykani w szpitalach psychiatrycznych, ale nie powinni tam być. Myślę na przykład o autystykach, którzy umierają na opadowe zapalenie płuc, bo gniją w szpitalach przywiązani do łóżka, o ludziach opuszczonych, upośledzonych, dla których jest coraz mniej miejsca w społeczeństwie" - napisała siostra Małgorzata Chmielewska - osoba wyjątkowa, przełożona wspólnoty "Chleb życia", prowadząca domy dla bezdomnych, chorych, samotnych matek oraz noclegownie dla kobiet i mężczyzn.
W kilkanaście dni po opublikowaniu przez prasę codzienną wniosku chorego do sądu czytaliśmy w nagłówkach gazet:" J.Ś. zapomina o śmierci, bo doświadczył zainteresowania i poparcia, o których przez lata nawet nie marzył. Aby jednak wrócić do aktywnego trybu życia i czuć się potrzebnym, chce pracować. Co mógłby robić człowiek, który ma jedynie sprawny mózg i potrzebuje pomocy innych ludzi? On sam odpowiedział na to pytanie:" Mogę rozmawiać. nikt nie potrafi lepiej pocieszyć, znaleźć wyjścia z beznadziejnej sytuacji. Ja już to wszystko przerobiłem. Doszedłem do ściany i odbiłem się od niej". Nieoceniona Ania Dymna - wraz ze swoją fundacją dla niepełnosprawnych "Mimo Wszystko" - już go zatrudnił i zorganizowała mu połączenie telefoniczne z całą Polską. Starania o wózek zostały pomyślnie ukończone. Stało sie jasne, że on, prosząc o śmierć, woła o życie. Do tego życia rwał sie już po kilku tygodniach.
Czy w omawianym przypadku można mówić o sztucznym podtrzymaniu przy życiu? Mężczyzna J. Ś. niewątpliwie żuje dzięki aparatom medycznym, ale "na Boga, po to je wymyśliliśmy!" Pojęcie eutanazji staje się coraz bardziej wieloznaczne. Ujawnia to rosnąca lawinowo liczba terminów. Mówi się o :eutanazji, autotanazji, dystanazji, ortotanazji, eutanazji eugenicznej, ekonomicznej i innych. Wymienia się eutanazję bierną i czynną, pośrednią i bezpośrednią, dobrowolną i niedobrowolną.... Ta różnorodność terminów i szerokie dyskusje nie mogą zatrzeć różnicy między śmiercią naturalną a zamierzoną, narzuconą i sprowokowaną. Twierdzenie, że zadana choremu śmierć nadaje mu godność, a nie zadana odbiera mu ją, jest "perwersją etyczną. Dyskryminuje ono wszystkich chorych niepełnosprawnych i cierpiących, którzy w imię swojej godności mężnie idą przez życie".
Nie ze wszystkim zgadzam się co napisał pan Andrzej Szczeklik. To nie był krzyk rozpaczy lub wołanie o pomoc, o czym napisałem w NEWS świątecznym. Autor książki "KORE" wymienia wszystkie rodzaje eutanazji, jednak ani słowa nie ma o zaprzestaniu uporczywej terapii, która właśnie mnie dotyczy. OPS w Jastrzębiu Zdroju wywiązał się i wywiązuje wzorowo z udzielania mi pomocy. To inna grupa społeczna mająca ogromną władzę w Polsce postawiła kropkę nad "i"- wspomina, pisze o tej władzy, grupie społecznej zaraz po OPS. Nie wiem co miał na myśli pisząc o sukcesie z wózkiem- może jest jasnowidzem i przewidział co będzie rok naprzód? Pani Anna Dymna pomogła i pomaga nadal, lecz kontakt ze światem poprzez tel. stacjonarny i komórkowy mam od XX wieku. Nie wspominając komputera, najpopularniejszych komunikatorów, adresu mail i str. www, która zbliża się małymi kroczkami do drugich urodzin. Co nas nie zabije to Nas wzmocni...
Pozwolę sobie jeszcze na dwa cytaty:
1. „Najważniejsze są dni, których jeszcze nie znamy, najważniejsze są chwile te, na które czekamy”
2. „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać.”
Nico napisał/a: Ania Dymna - wraz ze swoją fundacją dla niepełnosprawnych "Mimo Wszystko" - już go zatrudnił i zorganizowała mu połączenie telefoniczne z całą Polską. Starania o wózek zostały pomyślnie ukończone.
Witam.
Przepraszam ale ... Czy ktos tutaj sobie żartuje? W dodatku nie bardzo rozumiem w odniesieniu do kogo ten "żart".
Co w sumie oznacza to zdanie "Ania Dymna - wraz ze swoją fundacją dla niepełnosprawnych "Mimo Wszystko" - już go zatrudnił i zorganizowała mu połączenie telefoniczne z całą Polską...", bo nijak nie mogę pojąć.
Czy mamy rozumieć, że przedtem Telekomunkacja Polska nie istniała? To faktycznie ogromna pomoc jak dla osoby tak chorej i potrzebującej jak Janusz...
Z całym szacunkiem dla działalności Fundacji "Mimo Wszystko", którą podziwiam.
Jednak autor trochę przesadza, bo chyba przyznacie, że podłączenie telefonu trudno nazwać jakąś wielką pomocą. Poza tym zastanawiam się czy faktycznie przed tem Janusz nie miał połączenia telefonicznego?
Pozdrawiam
i przy okazji wszystkiego dobrego w Nowym Roku
Edytowane przez morsik dnia 09-01-2008 22:33
Teza : "Jak fajnie ma obecnie J.Świtaj dzięki fundacji"
Fakty : "hym , trochę się nie zgadzają , a tam p(...) fakty , a pisząc o kimś nie bede się z nim kontaktował bo już całkiem tezę mi zrujnuje "
To jest moje IMVHO
BTW - kupę dziennikarzy i innych ludzi piszących tak obecnie funkcjonuje i ma się z tym dobrze
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
Nico napisał/a: List chorego był wstrząsającym krzykiem rozpaczy. To nie był wniosek o śmierć, lecz wołanie człowieka cierpiącego, opuszczonego, zostawionego samemu sobie, bo przecież opiekowali sie nim mocno starsi, umęczeni rodzice." Takich głosów powinniśmy usłyszeć jeszcze setki tysięcy, od ludzi, którzy są zamykani w szpitalach psychiatrycznych, ale nie powinni tam być. Myślę na przykład o autystykach, którzy umierają na opadowe zapalenie płuc, bo gniją w szpitalach przywiązani do łóżka, o ludziach opuszczonych, upośledzonych, dla których jest coraz mniej miejsca w społeczeństwie" - napisała siostra Małgorzata.
J.S nie pisze nawet tu na tej stronie, że to był jego krzyk rozpaczy, bez kontaktu z Januszem pisarze, media wymyślają bzdury.
Powinno być więcej takich głosów i Janusz nie pociągnął fali za sobą. Pamiętajmy, że w grupie można więcej dobrego dla wszystkich zdziałać!!!
Janusz dużo wytrwałości i sił.
Musiałbym cytować większą połowę fragmentu z książki. Jednak bez takich ludzi jak Janusz pan Szczeklik nie miałby tego tematu i co ma w zamian Janusz - inicjały? Czy to znaczy, że nie chciał się pan doktor przyznać iż podziwia i popiera Janusza? Nie chciał się narazić opini publicznej? Jakoś panią Anne Dymną wyróżnił pełnymi danymi, czy Janusz jest człowiekiem drugiej kategorii ?
Niech moc będzie z Wami
Niewielu z was wie, że dzisiaj media zaczynają pisać o 30-letnim Polaku, który prosi o śmierć. Wczoraj z samego rana zdążyłem porozmawiać z Pawłem , stąd wiem że można mu pomóc i dać nadzieję na lepsze jutro.Paweł czuje się osamotniony i z pewnością każde pozytywne słowo skierowane do niego będzie go umacniać w zwalczaniu jego niedoli oraz licznych chorób. Kto mieszka na Śląsku,może zakupić gazetę Fakt Gazeta Codzienna, gdzie jest artykuł pt: "Mam dość cierpienia. Chcę umrzeć". Paweł nie ma komputera i nie jest pewien czy chce go mieć, jednak posiada numer kontaktowy, pod który można do niego dzwonić.Jeżeli ktoś chce nawiązać z nim kontakt, proszę napisać na mnie maila.
Na temat Pawła Czerniewskiego znalazłem w internecie kilka słów:
Mam dość cierpienia, chcę umrzeć!
- Błagam, zabijcie mnie! Nie chcę żyć na tym świecie, który dał mi tylko ból i łzy bezsilności - szepcze Paweł, który cierpi na epilepsję, niemal nie widzi, ma niewydolność nerek i chore serce. - Skoro nie mogę cieszyć się życiem, niech choć światu przyda się moje ciało po śmierci...
Ludziska nie gdybajmy, tylko zróbmy coś dobrego dla Pawła.Wczoraj odbyłem z nim długą rozmowę dlatego wiem że, chłopak chce żyć. Nie ma przyjaciół, nie rezygnuje z leków tylko tylko je ogranicza ze względu na brak funduszy.Nie może liczyć na pomoc ze strony rodziny. Ja już poinformowałem szefostwo Fundacji Anny Dymnej "Mimo wszystko", więc postaramy się zorganizować dla Pawła pomoc.Oprócz tego, chce poderwać do kolejnego wyzwania wszystkich Internautów, w czym może pomóc mi moja strona.Zauważalne dla Polaków są zrywy w postaci aktów dobrej woli, jednak brakuje nam wytrwałości we wspieraniu potrzebującym.Łatwo się zapalamy do pomagania, ale też niestety szybko gaśniemy. Postarajmy się tym razem zmobilizować w tym pozytywnym działaniu.
Ps. Ponad rok temu byłem w podobnej sytuacji, tak jak Paweł potrzebowałem wsparcia. Dlatego doskonale go rozumiem.
Pozwolę sobie jeszcze na dwa cytaty:
1. „Najważniejsze są dni, których jeszcze nie znamy, najważniejsze są chwile te, na które czekamy”
2. „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać.”
Janusz Świtaj nie prosił o śmierć, a o prawo do śmierci, w razie gdyby znalazł się w sytuacji beznadziejnej, tzn. gdyby zabrakło jego rodziców i nie miałby się kto nim opiekować. I wtedy mógłby sam zdecydować, czy chce dalej żyć. To jest zasadnicza różnica. Stwierdzenie, że "prosił o śmierć a dostał życie" jest wypaczeniem robiącym ludziom wodę z mózgu ("jacy to my jesteśmy dobrzy, jacy humanitarni, jacy chrześcijańscy". Prawo do swojej (wspomaganej) śmierci (jeśli życie staje się gorsze od śmierci) powinien mieć każdy człowiek, jak np. w Szwajcarii. Natomiast wózek to on powinien był mieć od samego początku! Zapłacony przez ubezpieczyciela. Zostawić człowieka na 15 lat bez takiej pomocy, jaka w jego sytuacji znacznie poprawiłaby jego komfort i tak bardzo ograniczony, to barbarzyństwo. Nie ma się co cieszyć, że w Polsce nie ma prawa do eutanazji, nie ma się też co cieszyć, że nie pomaga się ludziom chorym. Za to teraz ściągając ten podatek dodatkowo się żeruje - jako nie współpracujące ze swoimi obywatelami państwo. Pójdzie na bankiety? W Szwajcarii każdy ma prawo do swojej śmierci, ale też w Szwajcarii robi się wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby ludziom chorym, sparaliżowanym itd. itp. maksymalnie pomagać. To byłoby absolutnie nie do pomyślenia, żeby człowiek sparaliżowany nie miał wózka inwalidzkiego i dopiero za składki ludzi dobrej woli kupował. Państwo (państwowy ubezpieczyciel) w takiej sytuacji powinno jeszcze mu zapłacić odszkodowanie za te 15 lat leżenia w łóżku. Janusz Świtaj powinien zaskarżyć państwo.
Myślę więc żyję.
Pozwolę sobie jeszcze na dwa cytaty:
1. „Najważniejsze są dni, których jeszcze nie znamy, najważniejsze są chwile te, na które czekamy”
2. „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać.”
( ma zostać powołany Rzecznik Praw Pacjenta , zobaczymy czy będzie to kolejny urzędnik od sprawowania funkcji, czy może jednak ktoś kogo pacjenci będą obchodzić)
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
http://www.rp.pl/...30535.htmlPowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
no , nie wiem , czy Palikot z tymi swoimi penisami , świńskimi ryjami, etc.
to odpowiedni człowiek , czy to znowu ta jego chęć pokazania twarzy z kontrowersyjnym gadżetem , zobaczymy ]
http://www.mojeop...1236449283
Edytowane przez eww dnia 09-03-2009 15:39
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
Eutanazja albo samobójstwo jeśli chory ma na tyle siły bo cóż można innego zrobić jeśli się jest całkowicie niesamodzielnym a nie ma nikogo do pomocy i opieki to jest tragedia wiem to po sobie cierpię na DMD nie chodzę rękami ledwo ruszam niedawno zmarła mi mama został stary schorowany ojciec który już nie ma siły mnie ubierać myć przesadzać kłaść podnosić i co moge zrobić w takiej sytuacji co mnie czeka z nerwów nie mogę spać czy tylko ostra żyletka jest wyjściem może jakiś silny środek medyczny zakończy to.
Witam Wszystkich! Suzi napisz nam więcej o obecnym stanie zdrowotnym Ewy. Tel. kom. ma wyłączony, a nie posiadam innych namiarów. Pozdrów eww, powiedz, że czekam na "dobranoc" i że się o nią martwię.
niestety tak chodzi o ten wypadek, eww wczoraj była przytomna ruszała rekami i głową dzisiaj miała mieć tomografie na dniach wybieram sie do Niej. Pozdrawiam, uważajcie na siebie i innych...