Witam wszystkich Internautów odwiedzających moją stronę. Na imię mam Janusz, mieszkam w Polsce, jestem również obywatelem tego kraju.
W dniu 18 maja 1993r. uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku, którego doszło do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych na wysokości C2 i C3 ze złamaniem zęba obrotnika.
Na skutek wypadku doznałem urazu z porażeniem czterokończynowym i niewydolnością oddechową.
Krótko mówiąc mam tylko trzeźwo myślącą głowę i od 14 lat żyję biologicznie nienaturalnie, oddychając za pomocą respiratora. Jestem przeciętnym Polakiem i funkcjonuję w tym świecie przede wszystkim dzięki moim wspaniałym Rodzicom, którzy dla mnie są, gdy jest taka potrzeba, lekarzami, a na codzień rehabilitantami i masażystami i.t.p, a przede wszystkim 24-o godzinnymi opiekunami.
Mam nadzieję, że strona kolegom Internautom spodoba się i chętnie będziecie chcieli nawiązać ze mną kontakt.
Zima jest porą roku, gdzie z powodu niskich temperatur i śniegu, w którym wózek by ugrzązł nie mogę opuszczać rodzinnego mieszkania na specjalistycznym wózku. Za to można planować spacery lub dłuższe wyjazdy przygotowując się od strony logistycznej. To jest zdecydowanie spokojniejszy czas, który sprzyja do rozwoju w nauce, życiu zawodowym, spotkaniom ze znajomymi i na odpoczynek, kumulując siły na okres wiosenno -letni. Przy odpowiedniej pomocy i relacji z osobami, z którymi współpracuję, można zimowy czas spędzić aktywnie i będzie on mijał równie szybko jak wiosna czy lato, gdy każdy pogodny, wolny dzień staram się spędzić poza miejscem zamieszkania.
Wiele zależy od nas samych czy mamy ochotę wykrzesać z siebie zaangażowanie w zaplanowanie dnia, z którego będziemy zadowoleni. Kiedyś gdy jeszcze nie miałem pomocy ze strony mojego miasta Jastrzębie-Zdrój, zapewniającej stałej opieki, żyłem w swoim pokoju tylko z rodzicami. Swój czas życia wykorzystywałem tak, jak pozwalały mi na to tamte warunki. Prowadziłem stronę internetową, napisałem książkę, czytałem dużo i oglądałem filmy. Utrzymywałem różne znajomości w Internecie i realu, a przede wszystkim starałem się przetrwać każdy kolejny dzień, marząc o tym, że jeszcze będzie dobrze, bardziej normalnie, nie poddając się psychicznie i fizycznie.
Teraz gdy zdrowotnie trzymam się stabilnie, spastyczne skurcze całego ciała nie są tak dokuczliwe jak przed laty dzięki wszczepionej pompie baclofenowej. To pozwala mi na swobodniejsze poćwiczenie i umiejscowienie na wózku. W marcu będzie miała miejsce 4-ta rocznica pierwszego wyjścia na spacer po 15 letniej izolacji od świata. Ale zleciał ten czas. Wspierany przez rodziców, fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”, asystentkę i pielęgniarkę, funkcjonuję w inny sposób. Realizuje marzenia sprzed wielu lat, sam dobieram sobie znajomych, z którymi lubię spędzać swój czas, uczę się, pracuję i tworze nowe odważne plany, indywidualnie jak i ze znajomymi. Myślę jak mogę pomóc zorganizować coś ciekawego i pomóc inny osobom. Dzień w domu też wygląda inaczej, raz wydostając się z łóżka siadam na wózku przy stole, innym razem podwieszony na hamaku, wykorzystując do tego podnośnik do sadzania na wózek, huśtam się obserwując swój pokój i życie ryb w moim akwarium.
Nawiązując do trwającej zimy, chciałbym zaproponować wszystkim Internautom odwiedzającym moją stronę oraz czytającym ten artykuł ,aby się przez chwilę zastanowili czy wśród Waszych znajomych nie ma osób niepełnosprawnych, mieszkających w pobliżu waszego miejsca zamieszkania. Chciałbym Was zachęcić do odwiedzin, zainteresowania się czy wszystko jest w porządku oraz zapytania czy w czymś można pomóc. Z autopsji wiem, że taka propozycja będzie miło odebrana, nawet gdy nic nie będziemy potrzebować, a osoby oferujące bezinteresownie swój czas i uwagę są wyjątkowo doceniane, stają się naszymi kamieniami milowymi :)
Życzę Wszystkim osobom niepełnosprawnym zdrowia i szybkiego przemijania zimy w spokojnej i przyjaznej atmosferze.
Zima jest porą roku, gdzie z powodu niskich temperatur i śniegu, w którym wózek by ugrzązł nie mogę opuszczać rodzinnego mieszkania na specjalistycznym wózku. Za to można planować spacery lub dłuższe wyjazdy przygotowując się od strony logistycznej. To jest zdecydowanie spokojniejszy czas, który sprzyja do rozwoju w nauce, życiu zawodowym, spotkaniom ze znajomymi i na odpoczynek, kumulując siły na okres wiosenno -letni. Przy odpowiedniej pomocy i relacji z osobami, z którymi współpracuję, można zimowy czas spędzić aktywnie i będzie on mijał równie szybko jak wiosna czy lato, gdy każdy pogodny, wolny dzień staram się spędzić poza miejscem zamieszkania.
Wiele zależy od nas samych czy mamy ochotę wykrzesać z siebie zaangażowanie w zaplanowanie dnia, z którego będziemy zadowoleni. Kiedyś gdy jeszcze nie miałem pomocy ze strony mojego miasta Jastrzębie-Zdrój, zapewniającej stałej opieki, żyłem w swoim pokoju tylko z rodzicami. Swój czas życia wykorzystywałem tak, jak pozwalały mi na to tamte warunki. Prowadziłem stronę internetową, napisałem książkę, czytałem dużo i oglądałem filmy. Utrzymywałem różne znajomości w Internecie i realu, a przede wszystkim starałem się przetrwać każdy kolejny dzień, marząc o tym, że jeszcze będzie dobrze, bardziej normalnie, nie poddając się psychicznie i fizycznie.
Teraz gdy zdrowotnie trzymam się stabilnie, spastyczne skurcze całego ciała nie są tak dokuczliwe jak przed laty dzięki wszczepionej pompie baclofenowej. To pozwala mi na swobodniejsze poćwiczenie i umiejscowienie na wózku. W marcu będzie miała miejsce 4-ta rocznica pierwszego wyjścia na spacer po 15 letniej izolacji od świata. Ale zleciał ten czas. Wspierany przez rodziców, fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”, asystentkę i pielęgniarkę, funkcjonuję w inny sposób. Realizuje marzenia sprzed wielu lat, sam dobieram sobie znajomych, z którymi lubię spędzać swój czas, uczę się, pracuję i tworze nowe odważne plany, indywidualnie jak i ze znajomymi. Myślę jak mogę pomóc zorganizować coś ciekawego i pomóc inny osobom. Dzień w domu też wygląda inaczej, raz wydostając się z łóżka siadam na wózku przy stole, innym razem podwieszony na hamaku, wykorzystując do tego podnośnik do sadzania na wózek, huśtam się obserwując swój pokój i życie ryb w moim akwarium.
Nawiązując do trwającej zimy, chciałbym zaproponować wszystkim Internautom odwiedzającym moją stronę oraz czytającym ten artykuł ,aby się przez chwilę zastanowili czy wśród Waszych znajomych nie ma osób niepełnosprawnych, mieszkających w pobliżu waszego miejsca zamieszkania. Chciałbym Was zachęcić do odwiedzin, zainteresowania się czy wszystko jest w porządku oraz zapytania czy w czymś można pomóc. Z autopsji wiem, że taka propozycja będzie miło odebrana, nawet gdy nic nie będziemy potrzebować, a osoby oferujące bezinteresownie swój czas i uwagę są wyjątkowo doceniane, stają się naszymi kamieniami milowymi :)
Życzę Wszystkim osobom niepełnosprawnym zdrowia i szybkiego przemijania zimy w spokojnej i przyjaznej atmosferze.
OGÓLNOPOLSKI KONKURS POEZJI DLA OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH "SŁOWA, DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE"
Republika Marzeń Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” ogłasza ogólnopolski konkurs poetycki dla osób niepełnosprawnych „Słowa, dobrze, że jesteście”. Udział w konkursie mogą wziąć osoby niepełnosprawne powyżej 16. roku życia, które piszą wiersze. Mogą to być osoby piszące... rękami, ustami, stopami, a nawet powiekami (za pomocą specjalnych programów komputerowych). Technika pisarska nie jest ważna, najistotniejsza jest poezja. Czekają nagrody! I miejsce - 5.000,00 PLN II miejsce – 3.000,00 PLN III miejsce – 2.000,00 PLN Laureaci konkursu oprócz nagród pieniężnych, będą mieli szansę wydać również swoją twórczość we wspólnym tomiku poezji.
Republika Marzeń Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” ogłasza ogólnopolski konkurs poetycki dla osób niepełnosprawnych „Słowa, dobrze, że jesteście”. Udział w konkursie mogą wziąć osoby niepełnosprawne powyżej 16. roku życia, które piszą wiersze. Mogą to być osoby piszące... rękami, ustami, stopami, a nawet powiekami (za pomocą specjalnych programów komputerowych). Technika pisarska nie jest ważna, najistotniejsza jest poezja. Czekają nagrody! I miejsce - 5.000,00 PLN II miejsce – 3.000,00 PLN III miejsce – 2.000,00 PLN Laureaci konkursu oprócz nagród pieniężnych, będą mieli szansę wydać również swoją twórczość we wspólnym tomiku poezji.
Zakończył się jubileuszowy 20 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w którym po raz pierwszy od chwili swojej niepełnosprawności tj. 19 lat wziąłem udział.Złożyło się na to wiele korzystnych czynników, przede wszystkim nowo wybudowana hala widowiskowo - sportowa w pobliżu mojego bloku, na której od godz. 14 do późnego wieczora działo się bardzo dużo. Występowały zespoły: Stonehenge, Ryczące Dwudziestki, Hurt, Symetria, Alicja Boncol, Miles Away, Świnka Halinka, o godzinie 20 zostało wypuszczone światełko do nieba. W przerwach między zespołami odbywały się licytacje licznie zgromadzonych gadżetów orkiestrowych. Na koniec jako gwiazda wieczoru zaśpiewał Jamal. Zgromadzona publiczność dobrze się bawiła, co oznaczało, że zaproszone zespoły zostały zaakceptowane przez publiczność, a wcześniej dobrze dobrane przez organizatorów. Temperatura powietrza była nieduża, zaledwie 3”C na plusie, jednak to mi wystarczyło aby przejechać krótki dystans dzielący mnie od hali i skorzystać z zaproszenia szefa Jastrzębskiego Sztabu WOŚP Arkadiusza Wąsika, lidera zespołu Stonehenge, grającego muzykę celtycką. W środku podczas koncertów atmosfera była nadzwyczaj gorąca. Spotkałem się z obecnymi znajomymi oraz z dawnych czasów. Na koniec dodam, że odkąd posiadam wózek specjalistyczny po raz pierwszy wyjechałem z domu w styczniu. Zima jest łagodna, bardziej przypomina jesień,nowe obiekty dają nam lepsze możliwości spędzania czasu poza domem, a ja to maksymalnie wykorzystuję, czyli tak jak się powinno :)
Kończy się rok 2011. Po podsumowaniu całości uważam, że był on dla mnie dobrym rokiem, obfitującym w rozmaite wydarzenia. W pierwszej połowie roku przeżywałem dużo stresów wiedząc, że w moim stabilnym życiu nieuchronnie zbliżają się zmiany. Rehabilitantka, z którą ćwiczyłem 3 i pół roku zaszła w ciąże i nie mogła dłużej kontynuować ze mną trudnych, również siłowych, specjalistycznych ćwiczeń. Monika od kilkunastu dni jest szczęśliwą mamą Martynki. Moja asystentka, z którą współpracowałem przez 1.5 roku miała plany wyjazdu za granicę. Po rodzicach, to od tych osób, które ze mną na co dzień współpracują zależy jakość mojego życia. Kontynuowałem naukę psychologii, wykłady umysłowo bardzo mnie wzmacniały i rozwijały. Przyjemne zmęczenie fizyczne po całym dniu wykładów było mocno odczuwalne. Każdemu życzę tak przyjemnego zmęczenia. Aktywność medialna w pierwszej połowie roku była w stabilnej normie. Jednak mój organizm po raz pierwszy podczas 12 letniego pobytu w domu nie wytrzymał nagromadzonych obciążeń i po długich, męczących nagraniach 3 kwietnia w niedzielę w przygnębiającym temacie eutanazji ludzi w Stanach, do programu „Czarno na białym” na TVN24 w nocy 4 kwietnia utraciłem na 8 dni przytomność. Po 10 dniach pobytu na OIOM-e w Raciborzu, gdyż nasz OIOM w Jastrzębiu-Zdroju był przepełniony wróciłem szczęśliwie do domu i wstrząśnięty tym zachwianiem zdrowotnym zacząłem podwójnie doceniać swoje życie i fakt, że jestem w swoim domu wraz z rodzicami mając kilka osób do pomocy. Po osiągnięciu równowagi zdrowotnej przyszedł też czas na równowagę życiową. Pod opieką nowej asystentki i rehabilitantki zacząłem tworzyć nowe odważne plany i tak w połowie czerwca pojechałem do Krakowa na Festiwal Zaczarowanej Piosenki organizowany przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”. Na początku lipca jak co roku realizowałem wakacyjny pobyt w Zakopanem, a na przełomie lipca i sierpnia wybrałem się po raz pierwszy po wypadku w rodzinne strony na Dolny Śląsk do Wrocławia, Wałbrzycha i Jedliny Zdroju gdzie wychowywałem się od kołyski, spotykając się z najbliższą rodziną. W międzyczasie odbywałem liczne wyjazdy i wycieczki jednodniowe u nas w regionie. Jedną z nich jej Freestyle City Festival i konferencja pt: „Extremalnie sprawni niepełnosprawni”.
We wrześniu przyjąłem propozycję od Piotra Pawłowskiego ze stowarzyszenia Przyjaciół Integracji i zaangażowałem się w kampanię społeczną, promującą nowe udogodnienia ułatwiające głosowanie w wyborach przez osoby w znacznym stopniu niepełnosprawności. Dałem z siebie wszystko aby promować te innowacyjne udogodnienia. Bycie twarzą w kampanii społecznej „Idziemy na wybory” i ambasadorem osób niepełnosprawnych zobowiązuje. Udzieliłem mnóstwo wywiadów telewizyjnych, prasowych i do radio. Pisałem o tych wydarzeniach na swojej stronie aby dotrzeć do jak największej grupy ludzi. Do urny wyborczej pojechałem w towarzystwie 4 kamer, dziennikarzy prasowych i fotografów, tak jak przed laty gdy wszystko się zaczynało, a na wybory dowoziła mnie karetka z zespołem medycznym.
Pod koniec roku wziąłem udział w kweście dla dzieci z domu dziecka w Bielsku-Białej wraz z przyjaciółmi motocyklistami z Podbeskidzia w IV edycji MotoMikołaje, gdzie dzięki hojności darczyńców został pobity rekord w zbiórce pieniężnej. Ponad 16.500 PLN 28 E + upominki rzeczowe. Sam jak co roku przy wsparciu finansowym przez Sławomira Piechotę zrealizowałem kolejną edycję paczek Świątecznych dla osób niepełnosprawnych, chorych i potrzebujących. Ważnym wydarzeniem był również awans w mojej pracy w Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko” Jako fundraiser oraz uroczyste odebranie dyplomu ukończenia psychologii z rąk dyrekcji szkoły. Ukazały się też reportaże pokazujące moją aktywność oraz premiery ogólnopolskiej doczekał się film dokumentalny o mnie na TVP2 29 listopada, realizowany na przestrzeni ostatnich 5 lat.
Święta Bożego Narodzenia spędziłem bardzo przyjemnie w gronie rodziny i osób mi bliskich, precyzując plany na początek Nowego Roku 2012. Jeśli extremalnie niskie temperatury mi nie przeszkodzą, to jadę na wspaniały obiekt naszej nowo wybudowanej hali sportowej, na którą ostatnio często przyjeżdżam jako kibic drużyny siatkarzy Jastrzębskiego Węgla, pod wodzą Lorenzo Bernardiego, tym razem by uczestniczyć w graniu i zbiórce pieniężnej w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Życzę Wszystkim dobrego 2012r zdrowia oraz miłości i dobrych ludzi wokół siebie oraz maksymalnego korzystania z życia, które jest tak krótkie i tylko jedno :)
Kończy się rok 2011. Po podsumowaniu całości uważam, że był on dla mnie dobrym rokiem, obfitującym w rozmaite wydarzenia. W pierwszej połowie roku przeżywałem dużo stresów wiedząc, że w moim stabilnym życiu nieuchronnie zbliżają się zmiany. Rehabilitantka, z którą ćwiczyłem 3 i pół roku zaszła w ciąże i nie mogła dłużej kontynuować ze mną trudnych, również siłowych, specjalistycznych ćwiczeń. Monika od kilkunastu dni jest szczęśliwą mamą Martynki. Moja asystentka, z którą współpracowałem przez 1.5 roku miała plany wyjazdu za granicę. Po rodzicach, to od tych osób, które ze mną na co dzień współpracują zależy jakość mojego życia. Kontynuowałem naukę psychologii, wykłady umysłowo bardzo mnie wzmacniały i rozwijały. Przyjemne zmęczenie fizyczne po całym dniu wykładów było mocno odczuwalne. Każdemu życzę tak przyjemnego zmęczenia. Aktywność medialna w pierwszej połowie roku była w stabilnej normie. Jednak mój organizm po raz pierwszy podczas 12 letniego pobytu w domu nie wytrzymał nagromadzonych obciążeń i po długich, męczących nagraniach 3 kwietnia w niedzielę w przygnębiającym temacie eutanazji ludzi w Stanach, do programu „Czarno na białym” na TVN24 w nocy 4 kwietnia utraciłem na 8 dni przytomność. Po 10 dniach pobytu na OIOM-e w Raciborzu, gdyż nasz OIOM w Jastrzębiu-Zdroju był przepełniony wróciłem szczęśliwie do domu i wstrząśnięty tym zachwianiem zdrowotnym zacząłem podwójnie doceniać swoje życie i fakt, że jestem w swoim domu wraz z rodzicami mając kilka osób do pomocy. Po osiągnięciu równowagi zdrowotnej przyszedł też czas na równowagę życiową. Pod opieką nowej asystentki i rehabilitantki zacząłem tworzyć nowe odważne plany i tak w połowie czerwca pojechałem do Krakowa na Festiwal Zaczarowanej Piosenki organizowany przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”. Na początku lipca jak co roku realizowałem wakacyjny pobyt w Zakopanem, a na przełomie lipca i sierpnia wybrałem się po raz pierwszy po wypadku w rodzinne strony na Dolny Śląsk do Wrocławia, Wałbrzycha i Jedliny Zdroju gdzie wychowywałem się od kołyski, spotykając się z najbliższą rodziną. W międzyczasie odbywałem liczne wyjazdy i wycieczki jednodniowe u nas w regionie. Jedną z nich jej Freestyle City Festival i konferencja pt: „Extremalnie sprawni niepełnosprawni”.
We wrześniu przyjąłem propozycję od Piotra Pawłowskiego ze stowarzyszenia Przyjaciół Integracji i zaangażowałem się w kampanię społeczną, promującą nowe udogodnienia ułatwiające głosowanie w wyborach przez osoby w znacznym stopniu niepełnosprawności. Dałem z siebie wszystko aby promować te innowacyjne udogodnienia. Bycie twarzą w kampanii społecznej „Idziemy na wybory” i ambasadorem osób niepełnosprawnych zobowiązuje. Udzieliłem mnóstwo wywiadów telewizyjnych, prasowych i do radio. Pisałem o tych wydarzeniach na swojej stronie aby dotrzeć do jak największej grupy ludzi. Do urny wyborczej pojechałem w towarzystwie 4 kamer, dziennikarzy prasowych i fotografów, tak jak przed laty gdy wszystko się zaczynało, a na wybory dowoziła mnie karetka z zespołem medycznym.
Pod koniec roku wziąłem udział w kweście dla dzieci z domu dziecka w Bielsku-Białej wraz z przyjaciółmi motocyklistami z Podbeskidzia w IV edycji MotoMikołaje, gdzie dzięki hojności darczyńców został pobity rekord w zbiórce pieniężnej. Ponad 16.500 PLN 28 E + upominki rzeczowe. Sam jak co roku przy wsparciu finansowym przez Sławomira Piechotę zrealizowałem kolejną edycję paczek Świątecznych dla osób niepełnosprawnych, chorych i potrzebujących. Ważnym wydarzeniem był również awans w mojej pracy w Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko” Jako fundraiser oraz uroczyste odebranie dyplomu ukończenia psychologii z rąk dyrekcji szkoły. Ukazały się też reportaże pokazujące moją aktywność oraz premiery ogólnopolskiej doczekał się film dokumentalny o mnie na TVP2 29 listopada, realizowany na przestrzeni ostatnich 5 lat.
Święta Bożego Narodzenia spędziłem bardzo przyjemnie w gronie rodziny i osób mi bliskich, precyzując plany na początek Nowego Roku 2012. Jeśli extremalnie niskie temperatury mi nie przeszkodzą, to jadę na wspaniały obiekt naszej nowo wybudowanej hali sportowej, na którą ostatnio często przyjeżdżam jako kibic drużyny siatkarzy Jastrzębskiego Węgla, pod wodzą Lorenzo Bernardiego, tym razem by uczestniczyć w graniu i zbiórce pieniężnej w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Życzę Wszystkim dobrego 2012r zdrowia oraz miłości i dobrych ludzi wokół siebie oraz maksymalnego korzystania z życia, które jest tak krótkie i tylko jedno :)
Drogi Kolego Januszu!!!
Proszę odezwij się i dryndnij do mnie.Jak się czujesz mój drogi kolego i przyjacielu.
Bardzo Cię proszę odzywaj się częściej w miarę możliwości.
Drogi kolego o przyjacielu!!!
Kiedy się tu pojawisz co?
Ja chciałabym z Tobą porozmawiać przez fona.
Daj mi znać może maila.
Nie wiem co się dzieje z Tobą.
Drogi Januszu!!!
Ja też nie ukrywam że chciałabym poznać Ciebie i móc uczyć się od Ciebie mam nadzieję kolego i przyjacielu że nie masz nic przeciwko temu proszę odpowiedz mi na te wiadomość.
Bardzo serdecznie pozdrawiam Twoich Bliskich i Przyjaciół mo